Dracula

okładka audiobooka Draculagwiazdki: * * * *

autor: Bram Stoker
czyta: Jan Janga-Tomaszewski
wydawnictwo: Bellona (2008)

Próbuję sobie przypomnieć moje pierwsze spotkanie z wampirami i nic szczególnego nie przychodzi mi do głowy. Książki Brama Stokera – wampirycznego praźródła – nie czytałem. Z kolei pierwszym filmem, jaki o krwiopijcach widziałem, był dopiero ten z 1992 roku – w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Wygląda na to, że wampiry, jako arcyciekawy trop w kulturze popularnej, w jakiś sposób mnie ominęły. Z wielką stratą dla mnie oczywiście, bo nie dla dzieci nocy przecież. Ale udało mi się wreszcie zapóźnienia nadrobić i te absolutne podstawy przyswoić. Bo oto, zupełnym przypadkiem, trafiłem na audiobook wydany, już ładnych parę lat temu, przez Bellonę. Zachwycającą czarną perełkę, w zupełnie niepozornej oprawie.

Trzy są główne składniki, z jakich składa się książka mówiona: Pierwszy – przeznaczony dla oka. Drugi – ważny dla ucha. Trzeci – istotny dla rozumu. „Dracula” z dwóch z nich wywiązuje się znakomicie. Tylko w pierwszym nieco niedomaga. Mówią, że szata nie zdobi człowieka. Ale w przypadku okładek, prawo to zdaje się działać na odwrót. Na szczęście reszta – to już tylko palce lizać…
Szybko można zapomnieć o niedomaganiach graficznych. Wystarczy założyć słuchawki i uruchomić odtwarzanie. Głos lektora, w połączeniu z otwierającą nagranie muzyką, wywołał u mnie ciarki. Słowo daję – oniemiałem. Jeśli chodzi o punkt drugi, moje uszy piszczały i tupały z zachwytu. Dwa proste środki: Kilka intrygująco niepokojących dźwięków posępnej melodii i miękki, niski, aksamitny szept Jana Jangi-Tomaszewskiego wyczarował, od pierwszej chwili, atmosferę niepokoju i zagrożenia. Dawno już nie słuchałem audiobooka, z tak umiejętnie zbudowanym nastrojem. Od razu poszperałem w sieci, mając nadzieję wyłowić inne książki czytane przez tego aktora. Niestety, poza znanym mi już „Draculą”, nic więcej nie znalazłem. Wielka, wielka szkoda.

Co do rozumu. Pamiętam, że w szkolnym eterze przemknęło kiedyś wyrażenie – „powieść epistolarna”. Wzruszyłem wtedy ramionami. Rozważając to dziwactwo, z góry oceniłem pomysł naszych przodków na co najmniej wątpliwy. A na pewno dający w efekcie nieskończenie piramidalną nudę. Powieść napisana za pomocą listów i wycinków z pamiętnika? To się nie może udać!
Otóż może. Ty mały, przemądrzały baranie. – Ależ durny jest człowiek za młodu…

Dracula” skomentowano 4 razy:

  1. Niestety nie przepadam za niepełnymi audiobookami, a ten raczej jest niepełny. Jeżeli to ten sam co dostępny na audiotece.pl trwający niecałe 4h. Oryginalny Drakula ma prawie 500 stron więc nie możliwe jest przeczytanie go w takim czasie. Kiedyś też na niego się natknąłem, ale zrezygnowałem z wysłuchania go z tego właśnie powodu.

  2. Rzeczywiście, masz rację. Pełny tekst to to nie jest – szkoda.
    Znalazłem pełną wersję, czytaną przez Leszka Filipowicza. Ale to nie jest dobry głos do tego typu literatury…

  3. Słuchałem Pana Leszka w Dzieciach Hurina, Silmarillionie i Opowieściach z Mekhanskiego pogranicza i faktycznie nie potrafi on wprowadzić klimatu do czytanych tekstów. Czyta jak by snuł luźna opowiastke w której nic się nie dzieje. Nie przepadam za tym lektorem chociaż słuchałem gorszych.

  4. ani Drakuli nie znam, ani lektora Jana ani lektora Leszka, więc trudno cokolwiek skomentować, ale 4 gwiazdki swoje mówi, mimo że to książka okrojona.

Dodaj komentarz