oceny audiobooków:

* * * * * – wybitny
* * * * – bardzo dobry
* * * – dobry
* * – słaby
* – tragiczny




Notatki poszukiwacza

Czyli coraz dłuższa lista audiobooków, które mignęły mi w przelocie i powinienem o niech pamiętać:

„Nielegalni” – Vincent V. Severski
„Nowa Ziemia. Świat po wybuchu” – Julianna Baggott
„Ja, urbanator. Awantury muzyka jazzowego” – Andrzej Makowiecki
„Lewa ręka boga II: Anioł śmierci” – Paul Hoffman

Jeszcze jedna lista, odłożonych, zakurzonych i wciąż czekających na swój czas:

„Twierdza szyfrów” – Bogusław Wołoszański
„Cztery róże dla Lucienne” – Roland Topor
„Zły” – Leopold Tyrmand
„Dżuma w Breslau” – Marek Krajewski
„Skazani na Shawshank” – Stephen King

oceny audiobooków:” skomentowano 5 razy:

  1. „Wojna światów” – Herbert George Wells – nie czytałem. Ale film mnie zniesmaczył… więc się waham.
    „Twierdza szyfrów” – Bogusław Wołoszański – czytałem grubo przed Narraenturmem, efekty dźwiękowe i wielu aktorów – polecam. Może i z sentymentu do pana Wołoszańskiego z dawnych czasów, a może z faktu, że Narrenturmowi dałeś 5 gwiazdek. Powinno ci się spodobać.
    „Afgańczyk” – Frederick Forsyth – wysłuchałem coś innego Forsytha, i teraz wzbraniam się przed sięgnięciem po coś innego z obawy o powtarzanianie się klimatu i systemu układania akcji. No nie wiem.
    „Cztery róże dla Lucienne” – Roland Topor – nie wiem, nie znam.
    „Tajemnicza wyspa” – Juliusz Verne – Dobrnąłem do połowy. Odłożyłem. Może, gdybym był 10 lat młodszy…. Teraz wydaje się (widzę już stos i lincz nade mną) infantylne.
    „Zły” – Leopold Tyrmand – nie czytałem
    „Dżuma w Breslau” – Marek Krajewski – Generalnie Krajewski ma fajne pomysły i klimaty mroczno-erotyczno-paskudne to znak rozpoznawczy, tak więc polecam, zwłaszcza Widma w Breslau i Festung Breslau (ten ostatni czytany przez Więckiewicza – perełka).
    „Skazani na Shawshank” – Stephen King – dobra lektura, jednak film mi się bardziej podobał. Podobnie było z Gwiezdnym pyłem – Barciś czyta rewelacyjnie, jednak film spójniejszy i łatwiejszy do przyswojenia.

    pozdrawiam,
    audiobookowy mol.

  2. Polecam całą serię o inkwizytorze Mordimerze Maderdinie autorstwa Jacka Piekary. Wciągająca też jest pozycja Igrzyska Śmierci z przeboską lektorką Dereszowską.

    Jeśli coś jeszcze mogę polecić, to następnym razem skrobnę więcej słów o innych audio-książkach.

    pozdrawiam

  3. Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem Molu!

    Śpieszę donieść, iż inkwizytor gościł już w moich słuchawkach i pozostawił nad wyraz dobre wspomnienie. Zaraz chwileczkę…

    Widzę, że czeka na mnie najnowsza część „Miecz aniołów”, umknęło mi to wydawnictwo zupełnie. Dziękuję za przypomnienie.

    Co do „Igrzysk” przyznam, że okładka mnie jakoś tak zręcznie odpycha od siebie. Ale cóż, nie mogę wykluczyć iż za namową dam się skusić.

    Informacji o dobrych audiobookach szukam cały czas więc proszę śmiało. Tropię również inne strony gdzie o książkach czytanych piszą, niestety z niewielkim skutkiem, więc gdyby się jakaś znalazła to bardzo proszę o drogowskaz.

    Pozdrawiam, Głos.

  4. Witam.
    Skoro nie ma przeciwwskazań do polecania, to czynię to z radością, gdzyż MP3book , o którym chcę napisać w mojej skromnej ocenie otrzymał 10/10. Na tę ocenę złożyło się wiele czynników.

    Zatem: „Igrzyska Śmierci” autorstwa Suzanne Collins, czyta Anna Dereszowska, wydawnictwo Media Rodzina. Czas trwania ponad 11 godz (czyli podróż z Gdyni do Herten w Holandii).
    Okładka nie plastik, a papier, format płyty CD, złobienia na literach i głównym motywie, które stanowi nic nie mówiące rozpoczynającemu lekturę słuchaczowi logo-symbol głównych bohaterów powieści.

    O czym jest książka? Poza recenzją dostępną przy tej pozycji u wydawcy (kopiowaną do wszystkich e-księgarni nie wyłączając Empik) dodam, że akcja toczy się z głównymi bohaterami Catnis Everdeen oraz Petą Melarkiem oraz z wyimaginowanym światem, który słuchacz odkrywa z przerażeniem. Rzeczywistość uciskanych społeczeństw równie dobrze może się rozgywać w dzisiejszym świecie Koreii Północnej, Białorusi czy niektórych krajów Afryki. Pewna dziewczyna nie świadoma swoich możliwości, choć przekonana o swej determinacji odkrywa świat obłudy i wyrachowania. Czystość idei konfrontuje się z najbardziej podstawowymi instynktami samozachowawczymi.

    Udział osób postronnych a niewinnych zarazem nadaje tej książce dramaturgii. W ten świat cierpienia i niesprawiedliwości wchodzi delikatnie słuchacz za pomocą magicznego głosu Dereszowskiej Ani. Po wysłuchaniu tej pozycji wysłuchałem kilku jeszcze książek mówionych, gdzie głos podkładała Dereszowska. Długo jeszcze słyszą jej głos oczami wyobraźni widziałęm walczącą o życie Catnis. Siła i moc głosu pani Ani jest na tyle odciskająca sie w psychice słuchacza, że nie byłem w stanie dać innej oceny jak 10/10.
    O lektorce nie powiem więcej nic, bo jeszcze bedzie wiele okazji, z racji jej dość obfitym udziale przy książkach mówionych.

    Generalnie, książka mogła by się skończyć na tej pozycji, gdyż zakończenie wcale nie determinuje kolejnych tomów jak to w innych Harrych Poterrach czy Ulissesach Moorach czy Gildiach Magów czy Narrenturmach występowało. Jednak wiemy, iż na rynku ukazała się druga część „W pierścieniu ognia”, która z kolei determinuje już niestety trzecią część tak powstałej „sagi”. Trzecia część pod tytułem „Kosogłos” wyjaśnia na szczęście juz wszystko i słuchacz może być ukontentowany całością. Choć zdecydowanie największe wrażenie robi część pierwsza (zupełnie jakw Matrixie).

    Książka jest z przeznaczeniem dla młodzieży, jednak ja nie zaliczając się do takowej też kilka łez uroniłem w trakcie słuchania o pyszniącym się Panem i uciskanych ludach z 12 dystryktów.
    Polecam z całego serca.

    audiobookowy mol.

  5. Poddaję się, przekonałeś mnie. W najbliższym czasie zapoluję na „Igrzyska Śmierci” i dołączę do oczekujących w kolejce audiobooków. Chociaż mam obecnie kilka pozycji w rezerwie a od kilkunastu dni przedzieram się przez kolejnego Dukaja. Jest styczeń więc u mnie czasu w bród i jeszcze jedna audioksiążka na pewno się zmieści.
    Swoją drogą muszę powyższą listę zaktualizować bo jest delikatnie mówiąc nieaktualna. Ale to może za chwilę.

    Szkoda, że Twoje plany dotyczące bloga są ciągle planami, bo recenzja dobra i świetnie się czyta. A na naszym podwórku brak recenzentów doskwiera boleśnie. Z tego wszystkiego ja, posiadacz oceny niewątpliwie haniebnej na świadectwie z ojczystego języka musiałem dla samego siebie stukać w klawiaturę…

Dodaj komentarz