Milczenie owiec

okładka audiobooka Milczenie owiecgwiazdki: * * *

autor: Thomas Harris
czyta: Marian Opania
wydawnictwo: Albatros (2014)

Znów trafił mi się kryminał, którego fabułę znam na pamięć. Pierwsze z nim spotkanie, wydarzyło się za sprawą wyśmienitej ekranizacji Jonathana Demme. Z zapadającą w pamięć, fenomenalną rolą Anthonego Hopkinsa. Następne odbyło się dzięki odnalezionemu, w uczelnianej bibliotece, pierwowzorowi w postaci papierowej książki. Teraz wreszcie, przyszedł czas na wersję mówioną. Sięgając po nią, znów miałem pewne obawy. Podobnie jak przy powtórnie słuchanych książkach Agathy Christie – czy znając przebieg i zakończenie fabuły, mam szansę na wciągającą rozrywkę? Po raz wtóry okazało się, że tak. Ponieważ tym razem mogłem skupić się na postaciach. Na nowo przyjrzałem się relacjom budowanym między nimi przez autora. Zaskoczyła mnie zasadnicza różnica. U Agathy Christie postacie szkicowane są kilkoma grubymi kreskami, bardziej liczy się łamigłówka i tropy podrzucane czytelnikowi. W „Milczeniu owiec” o pomyślny finał, w pewnym sensie, możemy być spokojni. Paradoksalnie gwarantuje go sam Hannibal Lecter, który grając w swoją grę – zna jej zakończenie. Dzięki temu, na pierwszy plan wychodzi to wszystko, co dzieje się w środku i pomiędzy ludźmi. A dzieje się tam całkiem sporo.

Ciekawe jest też tło społeczne, jakie rysuje nam Thomas Harris. Książka została wydana w 1988 roku. Clarice Starling – studentka Akademii FBI, zatrudniona do pomocy przy rozwiązaniu sprawy seryjnego mordercy, porusza się w męskim świecie. Co i rusz spotyka się z oznakami lekceważenia i zawoalowanej dyskryminacji. Od wydania książki minęło już dwadzieścia siedem lat. Jest coś pocieszającego w tym, że „Milczenie owiec” napisane dziś – wyglądało by, pod tym względem, zupełnie inaczej. Oczywiście daleki jestem od ogłoszenia zwycięstwa naszego społeczeństwa na tym polu. Jednak wyraźnie widać, że rozumienie problemu dyskryminacji i samo zjawisko ewoluowało. Może istnieje odrobina nadziei. Może za kolejne dwadzieścia parę lat, w 2042 roku – problemy Clarice Starling wydadzą się współczesnym słuchaczom anachroniczne? Mam taką nadzieję.

Słów kilka o wykonaniu. Lubię wydawnictwo Albatros, za przywiązanie uwagi do jakości. Papierowe okładki i estetyczna grafika – to wyróżnia ich audiobooki na półce. Jest jednak coś o wiele cenniejszego. To nazwiska lektorów jakie widnieją na obwolutach. Trzeba przyznać, że pod tym względem Albatros nie idzie na żaden kompromis. Marian Opania również należy do tego zacnego grona. Charakterystyczny, miejscami zadziorny głos – szlifowany na deskach teatrów i na planach filmowych. Świetnie oddaje nastrój „Milczenia owiec” i gwarantuje świetną rozrywkę.

Dodaj komentarz